domuspolonorum - strona główna
18.11.2008

"Dekret nie odebrał im grobów" Monika Rogozińska

– Pałacu nie oddamy! – nasz rozmówca z Łopuszna walnął pięścią w stół. – Moi rodzice chodzili do niego do szkoły‚ ja się w nim uczyłem i moje dzieci też będą! Żadne z liceów województwa nie ma tak pięknego budynku!

Miejscowi z dumą mówią o 50-letniej tradycji szkoły. Okolicę niestety spowija fetor z zakładów mięsnych w sąsiedztwie.

– Odzyskanie domu winien jestem przodkom – mówi Dominik Chrzanowski. – Moja rodzina trzy razy go budowała‚ rozwijała przez 300 lat. Na bramie wciąż widnieje herb Osorya dziadków Dobieckich.

Dobieccy otrzymali dobra Łopuszno w posagu w 1721 r. Po pożarze drewnianego dworu projekt pałacu zamówiono w 1840 r. u najlepszego wtedy architekta – Henryka Marconiego. Ta budowla spłonęła w powstaniu styczniowym. Kolejną zaprojektował syn Henryka – Władysław Marconi. Także ten pałac strawiły pożary, przez dobra przebiegała linia frontu I wojny światowej.

W rodzinnym grobowcu pochowani są właściciele majątku: sędzia Eustachy Dobiecki (1805 – 1880), jego syn sędzia Eustachy Onufry Feliks, radca i prezes m.in. Towarzystwa Rolniczego w Kielcach, przedstawiciel Królestwa Polskiego w Dumie.

Zbigniew Dobiecki – ułan‚ bronił Polski przed bolszewikami. W wieku 20 lat został właścicielem Łopuszna. „Otrzymałem nie tylko majątek‚ ale też wartości oparte na tradycji i ciągłości pracy pokoleń” – pisał w pamiętnikach. Podjął się odbudowy pałacu i gospodarowania na zdewastowanym przez wojnę majątku. „Plany małżeńskie odłożyłem. Stabilizacja interesów‚ odbudowa domu‚ potem wyszukiwanie żony”.

Na stabilizację i żonę zabrakło czasu. Pałacu nie zdążył wyremontować. Uratowała go zyskowna hodowla koni wyścigowych. Wybuchła II wojna światowa. Niemcy urządzili tu magazyn. Dobiecki okupację spędził w Warszawie. Wrócił w styczniu 1945 roku, ale wygnano go z majątku. Zmarł w Szczecinie. Jest pochowany w grobowcu w Krzyżanowicach‚ w majątku rodziców‚ gdzie przyszedł na świat.

Dwór w Krzyżanowicach niedaleko Iłży był w rodzinie od 1806 r. – mówi Dominik Chrzanowski. – Właścicielem przed wojną była moja babka Anna z Dobieckich Chrzanowska‚ siostra Zbigniewa z Łopuszna. Umarła w 1945 r. Mego dziadka‚ oficera w wojnie polsko-bolszewickiej, wyrzucono z domu. Wrócił tu dopiero w trumnie. Wychował się tu też mój ojciec. Był żołnierzem AK‚ w czasie operacji „Burza” został ciężko ranny. Poszukiwany przez Urząd Bezpieczeństwa nie mógł być na pogrzebie matki. Udało mu się uciec z kraju. Zamieszkał w Paryżu. Tam urodziliśmy się z bratem.

Dobieccy żyli Polską. Dominik wspomina pakowanie farby drukarskiej do puszek dla „Solidarności” w stanie wojennym. Naklejano na nie potem etykiety z pomidorami i wysyłano jako pomoc z Francji. Do Polski wrócił w 1999 r. – Ojciec domagał się zwrotu rodzinnego majątku. Przyjeżdżaliśmy tu na cmentarz. Raz tylko ojciec się zgodził wejść do dworu. Było to ogromne przeżycie. Umarł w styczniu 2008 r. Z bratem jesteśmy spadkobiercami Krzyżanowic i Łopuszna.

Dwór miał dach kryty gontem‚ werandę‚ ganek z czterema kolumnami‚ przed którym rosły kilkusetletnie drzewa: jesion‚ kasztan i modrzew. Po nacjonalizacji te olbrzymy wycięto.

– W saloniku wisiały litografie Wyczółkowskiego oraz portrety babki Józefowej Dobieckiej i jej córki pędzla Jacka Malczewskiego. Meble‚ obrazy‚ srebra wywiezione do Warszawy, przepadły w powstaniu.

Dom pomocy społecznej mieszczący się tu po wojnie‚ przeniósł się. Zagrzybione ściany dworu spękały‚ wiszą płaty farby‚ leżą szczątki parkietu z czarnego dębu. Nie działa ogrzewanie.

– Nie rozumiem logiki władzy‚ która nie chce oddać dworu. Jego stan jest opłakany. Po zimie będzie katastrofalny. My przecież go odnowimy‚ zajmiemy się resztkami parku. Skarb Państwa dostanie podatek za kupione narzędzia‚ farby‚ tynki‚ parkiety. Zarobią firmy oraz ludzie‚ których zatrudnimy. Czy warto ponosić koszty utrzymywania ruiny? Honor każe nam starać się o ojcowiznę. Ten skromny dwór na naszych oczach niszczeje. Przykro...

Dominik Chrzanowski przyjeżdża na cmentarz. Z bratem odnowili rodzinny grobowiec.

– Dekret Bieruta na szczęście nie odebrał nam grobów.

webmaster