domuspolonorum - strona główna
10.03.2009

Były wieprze, a jest perła Monika Rogozińska

Neoklasycystyczny dwór w Tomaszowicach. Obrazy‚ bibeloty‚ stare meble‚ wschodnie kobierce budują atmosferę arcypolskiego domu

Zabytek pod Krakowem: trzeba było wyobraźni‚ by czuć coś innego niż fetor pozostały po tuczarni świń‚ jaką Polska Ludowa umieściła w znacjonalizowanym dworze w Tomaszowicach. – A ja poczułem ducha tego miejsca! – mówi Kurd Ziyad Raoof – I kupiłem tę ruinę.


Trzeba było być mężczyzna‚ żeby wytrzymać wizję lokalną. Kobieta‚ architekt‚ zatkała nos i uciekła do samochodu. Dwór‚ zabudowania‚ ziemia parku – wszystko przesiąknięte było gnojówką. Tuczarnia i chlewnie przez pół wieku nie miały kanalizacji.

– Były kierownik tuczarni europoseł Bogdan Pęk opowiadał‚ że jednocześnie hodowano tu 6000 świń – mówi obecny właściciel Ziyad Raoof. – Wszyscy odradzali mi zakup tego obiektu, widząc jego dramatyczny stan. Rodzice uważali‚ że zwariowałem. A ja widziałem‚ że tu może być równie pięknie, jak było kiedyś. Tak zacząłem swoją przygodę z polskim dworem. Przygodę z Polską Ziyad Raoof zaczął w 1986 r. od Krakowa‚ gdzie przyjechał z Moskwy (tam studiował prawo) zaproszony na Boże Narodzenie przez polskich przyjaciół. Opłatek wigilijny w Piwnicy pod Baranami zachwycił Kurda‚ byłego już członka Komunistycznej Partii Iraku – fascynacja komunizmem uleciała podczas pobytu w ZSRR.

"Pożegnanie komuny"

W Polakach ujęła go rodzinność‚ najważniejsza także dla jego rodaków. Został w Krakowie i założył rodzinę. Na Uniwersytecie Jagiellońskim pisał doktorat o autonomii ojczystego Kurdystanu irackiego. Saddam Husajn autonomię zlikwidował. Doktorat stracił sens. Ważne stało się organizowanie pomocy humanitarnej dla uchodźców kurdyjskich. W 1990 r. zaczął prowadzić restaurację w zamku w Przegorzałach odległych o 5 kilometrów od krakowskiego Rynku Głównego. To tam zorganizuje wraz z Piwnicą pod Baranami bal "Pożegnanie komuny".
W trzy lata Ziyad Raoof miał stworzyć klimat‚ który powstawał przez wieki – Reforma Balcerowicza‚ dobre warunki dla przedsiębiorców sprawiły‚ że mogłem‚ oczywiście ciężko pracując‚ rozwinąć działalność. Pomyślałem o centrum konferencyjnym. I wtedy zobaczyłem Tomaszowice.
Neoklasycystyczny dwór otoczony parkiem powstał w pierwszej połowie XIX w. Należał do rodziny Konopków‚ którzy sprzedali go 100 lat później. Ziyad Raoof kupił go od spadkobierców ostatniego przedwojennego właściciela‚ rodziny Odrowąż-Pieniążków.
– Rwałem tynki‚ żeby się pozbyć koszmarnego fetoru. Wraz z postępem prac coraz bardziej interesowałem się polską kulturą – opowiada. – Korzystałem z rad historyków sztuki‚ sięgałem po tomy Aftanazego* i inną fachową literaturę‚ żeby oddać ducha dawnych czasów. W trzy lata miałem stworzyć klimat szlacheckiej siedziby‚ który normalnie tworzył się przez dziesiątki lat‚ a może i wieki. Przygoda przerodziła się w pasję.
Ziyad Raoof‚ mężczyzna o manierach dyplomaty‚ pełnomocnik Rządu Regionalnego Kurdystanu‚ mówi w językach kurdyjskim‚ polskim‚ arabskim‚ tureckim‚ rosyjskim‚ angielskim. Listy pisze bezbłędną polszczyzną. Pokazuje wnętrza dworu pełne obrazów‚ bibelotów‚ starych mebli‚ wschodnich kobierców‚ rzeźb‚ pamiątek z ojczyzny‚ które wspólnie budują atmosferę arcypolskiej szlacheckiej siedziby.

Szczęście do pasjonatów

Ze spokojem przytacza wypowiedź dawnego hodowcy świń europosła Bogdana Pęka‚ którą przekazał mu znajomy dziennikarz: "Wolałbym‚ żeby Tomaszowice objął inwestor krajowy".
W dawnych chlewniach i spichlerzach w zadbanym parku od 2000 r. mieści się hotel i Krakowskie Centrum Konferencyjne wyposażone nowocześnie, choć dosyć banalnie. – Dwór w Tomaszowicach zamieszkiwali głównie ludzie starzy‚ bezdzietni i nietuzinkowi‚ nadzwyczajni‚ jak ich nazywamy w rodzinie. Ten dom miał szczęście do pasjonatów: żyli tu konstruktor maszyn rolniczych czy artystka malarka skupiająca wokół siebie bohemę. Na pracowite pobyty przyjeżdżał wybitny etnograf Oskar Kolberg – wyjaśnia Iwo Nowina-Konopka‚ przedstawiciel rodu długoletnich właścicieli. Szczęście nie opuściło dworu‚ w który nowe życie tchnął Kurd z polskim obywatelstwem i... z dziećmi. Jeden z synów‚ 14-letni Alan, zaczął czytać książki. Wciąga się w pasję ojca‚ który kupił z przeznaczeniem na hotele i centra konferencyjne kolejne ruiny: zamku biskupiego w Karlinie i pałacu Sapiehów w Bobrku.

*Prof. Roman Aftanazy przez całe życie zbierał dokumenty, wspomnienia i zdjęcia polskich dworów, pałaców i posiadłości ziemskich pozostałych na Kresach w granicach z 1772 r. Jego praca „Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej” (wyd. II, Ossolineum 1991 – 1997) to 11 tomów materiałów. Jest podstawowym i bezcennym zbiorem informacji o często nieistniejących już ponad 1500 obiektach.


Rzeczpospolita

webmaster